Riario wrócił
do zamku na chwilę przed wschodem słońca. Było dla niego zaskoczeniem, że
wytrzymał tyle wśród tego motłochu, przez co zaśmiał się do siebie. W drodze do
komnaty rozejrzał się po zamku. Tak jak się spodziewał, kilka słów wystarczyło,
by wszystko było jak należy. W głębi duszy nie lubił straszyć swojej służby,
ale kiedy tylko robił się zbyt pobłażliwy, pojawiały się niedociągnięcia, a na
to nie mógł pozwolić. Niemniej każdy z zakupionych niewolników dostawał spore
wynagrodzenie i wolność w zamian za rzetelną pracę. Girolamo nie zważał na to,
jak zapatrują się na sytuację inni hrabiowie. Nigdy nie uznawał niewolnictwa i
nie zamierzał go tolerować w swoim domu. Nieustannie kłócił się o to z ojcem,
kiedy jeszcze żył, lecz ku radości Riario zmarł stosunkowo młodo. Młody Hrabia
miał ciężkie dzieciństwo właśnie przez swoich rodziców. Matka pozostawała w
cieniu ojca, który nieustannie ją zdradzał i wyżywał się na synu dopóki ten nie
dorósł i nie zaczął się sprzeciwiać. Riario zawdzięczał mu jedynie umiejętność
zachowania kamiennej twarzy w każdej sytuacji oraz opinię takiego samego, a
może i gorszego drania od swego ojca. To pozwalało mu trzymać większość ludzi
na dystans. Wzbudzał strach i szacunek, do czego przyczyniała się bezpośrednia
służba królowi, likwidowanie jego wrogów i niewygodnych mu ludzi. Hrabia miał
jedną słabość, za którą płacił wysoką cenę. Musiał być całkowicie oddany
baronowi Alongi, prawej ręce króla, ale nie było innego wyjścia.
Z zadowoleniem
wszedł do swojej sypialni i zaczął rozpinać czarną koszulę. Hrabia Ostacci
okazał się naprawdę dobrym rozmówcą. Riario czuł, że Biagio niczego nie ukrywa
ani nie udaje. Cenił sobie jego szczerość, ponieważ niewielu się na nią
decydowało. Ostacciemu zależało na sojuszach, ale nie akceptował potulnie
wszystkich warunków, które Riario starał się stawiać. Ponadto był wyjątkowo ciekawym człowiekiem. Pozostawała
jeszcze kwestia jego najmłodszej córki. Girolamo wiedział, że Beatrice i Carla
lada moment poślubią swoich narzeczonych, choć Biagio był skory do zmiany
zdania. Jednak to Julienne wydała się jego ulubienicą, co specjalnie nie
dziwiło Riario. Była zupełną przeciwnością sióstr, wraz z ojcem uczestniczyła w
każdej rozmowie dotyczącej polityki i spraw rodu, do której ojciec ją dopuścił.
Gardziła ignorantami i zapatrzonymi w siebie synami lordów, baronów i książąt.
Nie zważała na zazdrosne spojrzenia innych dziewcząt i właściwie sprawiała
wrażenie, że pozostaje ponad nimi wszystkimi. Na myśl o tym Riario się zaśmiał,
kogoś mu przypominała. Ile miała lat? Piętnaście? Czy aby nie za młoda? Gdy
tylko zorientował się nad czym się zastanawia wybuchnął śmiechem. Riario czyżbyś
się starzał? Ty i ślub? Pokręcił głową i położył się łóżka. Ewidentnie
zmęczenie i wino kierowały jego myśli na niewłaściwe tory.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz