wtorek, 17 marca 2015

Riario

Hrabia Girolamo Riario wyszedł z komnaty lekko trzaskając drzwiami. Nie było to zamierzone, przeciąg szalał po zamku od momentu, gdy omal nie zwolnił służby za stan zamkowych okien. Hrabia był wysokim, dobrze zbudowanym człowiekiem o jasnej karnacji i ciemnych włosach oraz zaroście. Zawsze patrzył na innych z góry swoimi brązowymi oczami i prawie nie mrugał, co zwykle przyprawiało wszystkich o dreszcze. Riario słynął ze swojej bezwzględności i budził ogólny postrach, nie tylko na swoim zamku. Jako osoba wpływowa nie mógł sobie pozwolić na słabość czy litość, ale nie można mu było zarzucić niesprawiedliwości. W ostatnim czasie hrabia większość czasu spędzał poza domem, załatwiając różne sprawy dla króla oraz lorda Russoe. Ubijając interesy za północną granicą spotkał się potajemnie ze swoimi informatorami na Kyrolskim dworze i wtedy to dowiedział się o tajnych planach młodego króla, związanych z sukcesywnym podbijaniem terenów Elyrei.
Jednak tego dnia zamierzał skorzystać z zaproszenia hrabiego Ostacco i pojawić się na uroczystym balu zorganizowanym z okazji niedawnych urodzin jego małżonki. W opinii Riario Biagio był niezwykle inteligentną osobą, ale jego wadą była zbytnia uległość i pobłażliwość. Choć miał niewielki oddział oddanych zbrojnych, to chcąc liczyć się na froncie potrzebował sojuszy pozwalających mu dowodzić większą armią. Biagio Ostacco wykazał się wyjątkowymi wręcz zdolnościami taktycznymi podczas odpierania wojsk króla Emeralda cztery lata temu, jednak nie potrafiąc odmówić królowi, posłał większość swoich ludzi na śmierć wiedząc, że ten się myli. Riario poczuł przebiegający po plecach dreszcz podniecenia. Potrzebował chwili wytchnienia od problemów i był niezwykle ciekaw, jak ułoży się jego współpraca z Biagio, choć nie spodziewał się zadowolenia z jego obecności ze strony obecnych na balu arystokratów. Ale nigdy nie przejmował się nędznymi głupcami.
- Jak wrócę liczę na to, że zamek będzie wyglądał jak należy, zrozumiano? – spojrzał z góry na trzęsącą się ze strachu służącą.
- Tak jest hrabio, na pewno będzie hrabia zadowolony – odparła płaczliwym głosem.

- I skończ skamlać, bo nie za to Ci płacę – dorzucił i zawrócił konia, po czym z ledwo widocznym uśmieszkiem pogonił konia do pałacu Ostaccich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz