Hrabia Girolamo Riario wyszedł z komnaty lekko trzaskając
drzwiami. Nie było to zamierzone, przeciąg szalał po zamku od momentu, gdy omal
nie zwolnił służby za stan zamkowych okien. Hrabia był wysokim, dobrze
zbudowanym człowiekiem o jasnej karnacji i ciemnych włosach oraz zaroście.
Zawsze patrzył na innych z góry swoimi brązowymi oczami i prawie nie mrugał, co
zwykle przyprawiało wszystkich o dreszcze. Riario słynął ze swojej
bezwzględności i budził ogólny postrach, nie tylko na swoim zamku. Jako osoba
wpływowa nie mógł sobie pozwolić na słabość czy litość, ale nie można mu było
zarzucić niesprawiedliwości. W ostatnim czasie hrabia większość czasu spędzał
poza domem, załatwiając różne sprawy dla króla oraz lorda Russoe. Ubijając
interesy za północną granicą spotkał się potajemnie ze swoimi informatorami na
Kyrolskim dworze i wtedy to dowiedział się o tajnych planach młodego króla,
związanych z sukcesywnym podbijaniem terenów Elyrei.
Jednak tego dnia zamierzał skorzystać z zaproszenia hrabiego
Ostacco i pojawić się na uroczystym balu zorganizowanym z okazji niedawnych
urodzin jego małżonki. W opinii Riario Biagio był niezwykle inteligentną osobą,
ale jego wadą była zbytnia uległość i pobłażliwość. Choć miał niewielki oddział
oddanych zbrojnych, to chcąc liczyć się na froncie potrzebował sojuszy
pozwalających mu dowodzić większą armią. Biagio Ostacco wykazał się wyjątkowymi
wręcz zdolnościami taktycznymi podczas odpierania wojsk króla Emeralda cztery
lata temu, jednak nie potrafiąc odmówić królowi, posłał większość swoich ludzi
na śmierć wiedząc, że ten się myli. Riario poczuł przebiegający po plecach
dreszcz podniecenia. Potrzebował chwili wytchnienia od problemów i był
niezwykle ciekaw, jak ułoży się jego współpraca z Biagio, choć nie spodziewał
się zadowolenia z jego obecności ze strony obecnych na balu arystokratów. Ale
nigdy nie przejmował się nędznymi głupcami.
- Jak wrócę liczę na to, że zamek będzie wyglądał jak
należy, zrozumiano? – spojrzał z góry na trzęsącą się ze strachu służącą.
- Tak jest hrabio, na pewno będzie hrabia zadowolony –
odparła płaczliwym głosem.
- I skończ skamlać, bo nie za to Ci płacę – dorzucił i
zawrócił konia, po czym z ledwo widocznym uśmieszkiem pogonił konia do pałacu
Ostaccich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz