wtorek, 31 marca 2015

Kirito

Po nadrobieniu zaległości Aki starał się pojawiać na zajęciach regularnie, choć nieraz musiał się urywać z ostatnich godzin. Postanowił codziennie pojawiać się u Ragakiego, który chociaż ciągle jeździł po nim jak po psie, to przynajmniej płacił. Mitsuri miał zabrać zafundować matce prywatną terapię, co kosztowało fortunę, ale miał nadzieję, że jakoś jej pomoże. Wracał do domu po północy, wstawał o przed szóstą, biegł na zajęcia, potem do pracy, a w weekendy spędzał całe dnie w pracy.
Pewnej ciepłej nocy, gdy wracał do domu omal nie stracił przytomności ze zmęczenia. Usiadł na ławce, podciągnął kolana i... zasnął. Obudziło go delikatne potrząsanie.
  • Aki! Aki to ty?- dobiegł go podniesiony głos. Spojrzał nieprzytomnie i szeroko otworzył oczy. Stał nad nim znajomy z podstawówki.
  • Aki! Wszystko w porządku stary?! - dopytywał się Kirito.
  • Kirito... Ja... Tak, byłem koszmarnie zmęczony po pracy, usiadłem i... Ja musiałem chyba zasnąć. - tłumaczył się osłupiały.
  • Pracy? To ty pracujesz? - usiadł koło niego i spojrzał zmartwiony. - Jesteś dwa lata młodszy o ile dobrze pamiętam?
  • Yhm, tak. - odpowiedział. Kirito się zamyślił, po czym spojrzał zdumiony.
  • Słuchaj, nie chcę wciskać nosa w nieswoje sprawy, ale czy to się wiąże jakoś z twoją matką?
  • Pamiętasz jak chorowała? Tak, tak z nią... Wiesz, ma ciągłe przerzuty, ojca zwolnili i … i.. - starał się powstrzymać łzy, ale oczy miał ich już pełne. - Sam rozumiesz, robię,co mogę, żeby pomóc ojcu. Chciałbym też fundnąć matce jakąś ekstra terapię, wiesz... - łzy pociekły mu po policzkach. - Ja.. Przepraszam, marzę się jak baba i wciągam cię w to wszystko. - przetarł rękawami oczy
  • Wszystko w porządku. Zawsze miałeś pod górę kurduplu. Dostałeś się do Jihuon, racja?
  • Yhm... Tak, za rok egzaminy końcowe...
  • No ja nie wierzę, skończyłeś już 15 lat?
  • Oficjalnie podaję, że mam 17, a piętnaście skończę w grudniu – puścił mu oczko.
  • Słuchaj, powinieneś więcej odpoczywać, jesteś jeszcze dzieciakiem!- ofuknął go Kirito. - Dorabiam w hotelu Staar, wiesz, przyjmowanie gości i takie tam...
  • Hotel? Nie chciałeś przypadkiem zostać modelem jakiegoś magazynu?
  • Już jestem buraczku, ale w drogim hotelu można poznać bogatych i sławnych ludzi. Liczę, że któryś mnie zauważy – wyszczerzył równy rząd białych zębów.
  • No tak... Masz rację, w takim razie będę trzymał za ciebie kciuki! - rozpromienił się Aki.
  • Dobry dzieciak jak zawsze. Słuchaj masz niezłą figurę i śliczną buźkę, chyba mógłbym załatwić ci pracę, szef akurat szuka modela i..
  • Nie! To znaczy dzięki, ale nie... To nie dla mnie na serio... - spojrzał przepraszająco.
  • Hahahaha i czego się boisz? Ja tam nie narzekam! W hotelu też potrzebują chłopców na posyłki. Miałbyś nieco więcej luzu i większy szmal? Co ty an to? - zapytał Kirito.
  • Hotel... No nie wiem, wyglądam na dzieciaka, a kłamię, że mam siedemnaście lat...
  • Da się załatwić, nie takich już przepychałem i teraz są mi wdzięczni! Za miesiąc zacznie się sezon imprez i festiwali w Tokio, będziemy potrzebowali rąk do pracy. Musisz się szybko uczyć.
  • Chyba sobie poradzę nie? Z nauką nigdy nie miałem problemów... - uśmiechnął się niewinnie.
  • No tak, który piętnastolatek kończy liceum... Dobra... - wyciągnął portfel, z niego wizytówkę i podał mu. - Wpadnij jutro i powołaj się na mnie. Trzymamy się tego, że masz siedemnaście lat ok?
  • Mhm. Dzięki, Kirito. - Aki nabożnie schował wizytówkę.
  • Kiedyś wyświadczysz mi przysługę i będziemy kwita. - puścił oczko. - A teraz chodź, odstawię cię do domu, bo wyglądasz jak siedem nieszczęść. - pokręcił głową z politowaniem.
  • A ty się czepiasz! - rzucił pod nosem Aki, schował ręce do kieszeni i ruszyli.

Pod domem Kirito spojrzał na budynek, podrzędny blok mieszczący osiem mieszkań.
  • Mieszkałeś chyba gdzie indziej z tego co pamiętam..?
  • Yhm... Tak, ale nie było nas stać na poprzednie mieszkanie, więc teraz mieszkamy tutaj... - Aki puścił buraka.
  • Ej! Nie czerwień się jak panienka, to nie był wyrzut! Po prostu nie kojarzę miejsca! - poczochrał Akiego. - Wyśpij się i pamiętaj, wpadnij do Staara. Na pewno sobie poradzisz!
  • Dzięki.


Aki zaczął wspinać się na czwarte piętro, a Kirito spojrzał za nim z uśmiechem. Kto by pomyślał, że mały tak wyładnieje. Uśmiechnął się szeroko. Chyba będę miał konkurencję... Zaśmiał się i ruszył w stronę dworca. Ta myśl go podniecała, uwielbiał rywalizację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz